Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży - Włóczykij
  • Program
  • Bilety
  • Zamów wejœciówki internetowo
  • Noclegi
  • Dojazd
  • Kontakt
  • Facebook

Rajd Włóczykija

- Relacja i wyniki rajdu Włóczykij Trip Extreme 2012

"Czy na starcie będzie tak samo dobre jedzenie jak w zeszłym roku? Bo zapisałem się na rajd głównie ze względu na to..." - takimi słowami zwrócił się do sędziów jeden z uczestników tegorocznych zmagań zaraz po zameldowaniu w bazie.

Cieszymy się, że "rajdowcy" mile wspominają zeszłoroczną imprezę. My również pamiętamy tych, którzy po zbyt długim biesiadowaniu przy obficie nakrytym stole wyruszyli kilkadziesiąt minut po swojej godzinie startu lub wogóle nie mieli ochoty wyruszać. Dlatego w tym roku, aby nie rozleniwiać, zadbaliśmy o żołądki dopiero na punkcie stop... może dlatego niektórzy tak szybko tam dotarli...

(Foto: Katarzyna Sztangret)

V Ekstremalny Nocny Zimowy Rajd na Orientację Włóczykij Trip Extreme, który odbywał się 3 i 4 marca 2012 roku jest już historią. Podobnie jak w zeszłym roku uczestnicy mogli wybierać między trasą na 50 km i na 100 km. Do rywalizacji stanęło łącznie ponad 240 osób. To rekord w historii naszego rajdu, który zamierzamy pobić w przyszłym roku. Pierwsze miejsce na 100 kilometrów zajęli ex aequo Michał Jędroszkowiak oraz zespół Piotr Szaciłowski i Andrzej Buchajewicz (czas przejścia 11:36), a na 50 kilometrów Bartek Jasiński (czas przejścia 6:28).

Organizatorem rajdu było Stowarzyszenie Republika Międzyodrza. Sędziami rajdu: Tomek Czerniachowski, Tomek Miler, Kamil Wierzbowski, Piotr Brzęczek, Marek Partyka, Przemek Lewandowski, Marcin Orłowski.

(Foto: Katarzyna Sztangret)

W tym roku podzielono uczestników rajdu startujących na 100 kilometrów i tych startujących na o połowę krótszy dystans. Kiedy Ci drudzy jeszcze wysiadali z pociągów lub zwiedzali nasze miasto, ci pierwsi jechali już na miejsce startu do Szkoły Podstawowej w Cedyni. Start dla tych co szli na 50 kilometrów rozpoczął się dwie i pół godziny później w Nawodnej, gdzie wzbudził niezwykłe zainteresowanie mieszkańców. Nic dziwnego, na jedną godzinę wieś Nawodna zwiększyła liczebność o 30%!

Tradycyjnie punkty kontrolne miały swoje nietypowe opisy, które miały związek z ukształtowaniem terenu czy "obiektami" wzdłuż trasy. Sen mrówki, Korzeniowski na krawędzi, Trójkąt Ognicki czy Dąbrowski w Świeradowie to tylko kilka z nich.

(Foto: Katarzyna Sztangret)

Do pierwszego punktu kontrolnego w dystansie na 50 kilometrów większość osób docierała bez problemów. Dalej przemierzając pola i lasy zmierzali do drugiego punktu usytuowanego na brzegu jeziora Rynica. Ci najszybsi zaliczyli jeszcze kilka następnych PK za dnia, ale większość dochodziła do trzeciego już przy zachodzie słońca. Można było zobaczyć jak na duktach leśnych gdzieś w lasach zapalają się światełka czołówek niczym gwiazdy na niebie.

Najwięcej problemów sprawiło przejście między czwartym a piątym punktem kontrolnym (w okolicy wsi Ognica). Podmokły teren, niespodziewanie zagrodzone płotami okoliczne pastwiska wywoływały zdumienie na twarzach rajdowiczów. Jednak i z takimi przeszkodami sobie poradzili. Kolejne dwa punkty w widuchowskich lasach zaliczane raczej bez większych problemów, chociaż spora grupa narzekała, że straciła na nich mnóstwo czasu. Może niektórym pomogła telewizja bytująca na jednym z tych PK?

Punkt stop znajdował się w szkole w Widuchowej. Tutaj na rajdowiczów czekał gorący żurek i pomidorowa, pyszne pierogi, herbata, ciasto. Część osób wykruszyła się, część wróciła najprostszą drogą do Gryfina, większość jednak walczyła dalej.

(Foto: Katarzyna Sztangret)

Następne dwa punkty kontrolne w okolicach Dębogóry teoretycznie wydawały się proste, jednak łatwo zgubić drogę w ciemnościach. Od jakiegoś czasu mróz i zimny wiatr dawał się we znaki, ale jednocześnie mroził błoto. Pacholęta przywitały ciszą i spokojem. Do stacji kolejowej, gdzie na pobliskim moście zawieszony był jedenasty lampion, docierało się bez problemów. Potem najtrudniejszy punkt, ukryty w środku lasu w świerkowym zagajniku. Niektórzy zdobywali go z marszu, inni tracili tam godziny. Jeszcze dwa w miarę łatwe punkty (ostatni to chichot organizatora, który zaserwował przechadzkę po zwalonym nad głębokim wąwozem drzewie) i szybki marsz przez Pniewo i całe Gryfino na metę.

Jak co roku, część osób deklarowało czysto rekreacyjne podejście do rajdu. Jednakże kiedy na odprawie Przemek Lewandowski przedstawił wszystkim Jana Lenczowskiego - zdobywcę Pucharu Polski w Pieszych Maratonach na Orientację w zeszłym roku - zaznaczając, że jest to "człowiek, którego musicie prześcignąć" każdy oczami wyobraźni ujrzał siebie przekraczającego metę o krok przed faworytem. Udało się to 4 zespołom.

(Foto: Katarzyna Sztangret)

Tegoroczna edycja, a zwłaszcza etap zapisów na rajd pokazała, że Włóczykij Trip Extreme wypracował już swoją markę w kraju. Czas, w jakim dystans pokonali najlepsi uczestnicy rajdu potwierdza, że do Gryfina i w tym roku przyjechała krajowa czołówka.

Organizatorzy Włóczykij Trip Extreme dziękują wszystkim, którzy wsparli imprezę organizacyjnie i zapraszają chętnych do rywalizacji w przyszłym roku.

Tekst: Katarzyna Sztangret, Sebastian Rożko


DO POBRANIA:

pdf

Wyniki Rajdu (.XLS 66 kb)

» powrót «

Rajd Włóczykija na Włóczykiju 2012

www.goryonline.com
www.skauting.pl
Witaj w podróży
GDK