Nasz Region

Tomasz Miler - Ratujmy zamek w Swobnicy




(Poniższy tekst udostępniamy dzięki uprzejmości Gazety Gryfińskiej. Ukazał się on w tygodniku 10 czerwca b.r. Okoliczność pojawienia się artykułu ma swój związek ze społeczną akcją wysyłania zawiadomień do prokuratury, o tym, że w sprawie opieki nad zamkiem, a właściwie jej brakiem, łamane jest prawo. Akcja została zapoczątkowana przez gryfińskiego regionalistę Mariana Anklewicza. O sprawie zamku możemy również przeczytać na łamach Gazety Chojeńskiej w cyklu artykułów "Swobodnie o Swobnicy" pod adresem: http://www.gazeta.chojna.com.pl/index.php?id=swobnica_zamek.)

UWAGA!!! ZAINTERESOWANYCH POMOCĄ W AKCJI POŚWIĘCONEJ RATOWANIU ZAMKU W SWOBNICY ZAPRASZAMY NA GRYFIŃSKIE FORUM WWW.GRYFINO.INFO
WĄTEK "RATUJMY ZAMEK W SWOBNICY" W DZIALE "O WSZYSTKIM"


ZAMEK W SWOBNICY POTRZEBUJE RATUNKU

Dosłownie na naszych oczach znika jeden z najcenniejszych lokalnych zabytków historycznych. Zamek w Swobnicy ma już ponad sześćset lat, przetrwał wieki zawieruch i wiele wojen. Podupadł w czasie PRL-u, ale śmiertelny cios może zadać mu ostatnie dwudziestolecie trzeciej RP. W tej chwili obiekt wygląda coraz bardziej żałośnie. Dach składa się z samych dziur, a ściany trzymają się już tylko chyba siłą woli. (Red. Niedawno zawaliło się północne skrzydło tego zabytkowego obiektu)

- Nie można pozwolić, aby ten obiekt zniknął z powierzchni ziemi. To jeden z naszych największych skarbów, o który jednak nikt nie dba - apeluje Marian Anklewicz, gryfiński regionalista.

Zamek w 1997 roku trafił w ręce prywatne. Właścicielem jest spółka mieszcząca się w Kostrzynie, jednak obecny właściciel zupełnie nie dba o stan budowli.

Zdaniem Mariana Anklewicza nadchodzą ostatnie miesiące, które mogą uratować zamek. - Znajomy prawnik podpowiedział mi rozwiązanie prawne. Chcę aby do prokuratury trafiło jak najwięcej informacji o tym, że łamane jest prawo. Właściciel zabytku jest prawnie zobowiązany do dbania o jego stan, a przepisy budowlane mówią, że nie można dopuszczać do tego, aby budynki groziły zawaleniem - wyjaśnia M. Anklewicz.



Choć losy zamku i perypetie związane z jego najnowszą historią są znane wszystkim, to niewiele w tej sprawie się dzieje. Ryszard Szachniewicz, Powiatowy Inspektor Nadzoru budowlanego poinformował nas, że w chwili obecnej nie toczą się żadne postępowania związane z zamkiem w Swobnicy.
- Jeśli ktoś złoży do nas zawiadomienie w tej sprawie, zajmiemy się nią - dodaje tylko. Nieco więcej dowiedzieliśmy się od Ewy Kuleszy-Szerniewicz, zastępcy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
- Dokumenty dotyczące zamku w Swobnicy zajmują u nas już kilka segregatorów, niestety on wciąż niszczeje i jak tak dalej pójdzie, może się zawalić - przepowiada E. Kulesza-Szerniewicz. Konserwator zabytków wielokrotnie upominał właściciela, nakazywał mu podjęcie prac remontowych, ale wszystkie próby okazały się nieskuteczne. Ostatnia kontrola miała miejsce raptem kilka dni temu, ale jej efektem są tylko kolejne pisma.
- Możemy działać tylko w granicach prawa. Mamy ograniczone kompetencje w tej sprawie. Szkoda, że starostwo nie zgodziło się na postępowanie wywłaszczeniowe w tej sprawie. Taka procedura moim zdaniem musi tu być przeprowadzona. Fakt łamania prawa był też zgłaszany do gryfińskiej prokuratury, mam nadzieję że sprawą ktoś się zajmuje - mówi E. Kulesza-Szerniewicz.
Jej zdaniem najpilniejsze prace budowlane, na które składa się głównie zbudowanie nowego dachu, to koszt około miliona złotych. Wojewódzki Konserwator opracował nawet dokumentację tych robót, ale nie była to wystarczająca motywacja dla jego właściciela.

ZARZUTÓW BRAK

Czy jednak akcja zgłaszania sprawy do prokuratury będzie skuteczna? Okazało się, że postępowanie w tej sprawie, właśnie pod tym kątem było już prowadzone. Nikomu jednak nie postawiono zarzutów. W przyszłym tygodniu przedstawimy szczegóły dotyczące tego postępowania.

Zdaniem starosty gryfińskiego nie ma możliwości prawnej aby przeprowadzić postępowanie wywłaszczające.

- W takiej sytuacji obiekt musiałby być nabyty przez skarb państwa, czyli powiat musiałby otrzymać pieniądze od wojewody. Moim zdaniem to jest niemożliwe. To konserwator zabytków powinien znaleźć sposób na przymuszenie właściciela do zadbania o tą własność ? mówi Wojciech Konarski, starosta gryfiński.

Zdaniem pośrednika, właściciel zamku czeka na propozycje jego kupna. Udało nam się porozmawiać z kobietą, której numer telefonu widnieje przy ofercie sprzedaży zamku w internecie. Jej zdaniem zamek nie jest remontowany, bo nie ma na to środków. Właściciel czeka na oferty kupna, nie umiała ona jednak odpowiedzieć nam, jaka cena obowiązuje aktualnie. Poinformowała nas za to, że cena ponad 10 milionów złotych, jaka widnieje w ogłoszeniu internetowym, może być już nieaktualna.
- Oczywiście, że nie może być to propozycja rzędu 100 tysięcy złotych, ale myślę, że jeśli ktoś zaoferuje powyżej miliona złotych, to będziemy mogli rozmawiać - powiedziała nam.

Tomasz Miler



Nasz Region na Włóczykiju 2011