Włóczykij

Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży "Włóczykij"

- Część druga relacji z 5. Gryfińskiego Festiwalu Miejsc i Podróży "Włóczykij"

środa 09.03.2011 - Gryfiński Dom Kultury

Pierwsza część relacji z festiwalu znajduje się na stronie www.wloczykij.com/index.php?plik=pokaz&pokaz_ID=543&pokaz_kat=z

Dzień 5 - poniedziałek, 28.02.2011

Dzień rozpoczął się od filmu Wernera Herzoga "Wodaabe, pasterze słońca". Był to dokument opowiadający o plemieniu saharyjskich nomadów. Podczas morderczej, czteroletniej suszy, członkowie plemienia nie zważając na trudne warunki życia, przygotowują się do corocznego konkursu piękności.

Marcin Hajdasz, autor pierwszej tego dnia prezentacji, zabrał zgromadzonych widzów do Papui Nowej Gwinei. Publiczność zobaczyła zanikający już niestety tradycyjny sposób życia, ubioru żyjących w tym państwie ludzi, ale również wspaniałe rafy koralowe, rajskie ptaki, wioski ukryte głęboko w dżungli.

Z wysp Pacyfiku do północnej części Ameryki przenieśli widzów Michał Soroko i Łukasz Dobrzański. Jadąc motorami z Chicago poprzez Park Narodowy Yellowstone, Góry Skaliste i Yukon dotarli na Alaskę. Był to pierwszy etap podróży, której celem jest objechanie obu Ameryk na motorach.

Swego rodzaju uzupełnieniem poprzedniej prezentacji był pokaz zdjęć autorstwa Małgorzaty Sokołowicz i Rafała Benedyczaka, którzy przejechali Amerykę Południową na motorach korzystając z Panamericany. To droga łącząca obie Ameryki, od północy Alaski, poprzez Amerykę Środkową, aż po południe Argentyny.

Podczas ostatniej prezentacji publiczność uczestniczyła w niezwykłym wydarzeniu. Nie zdarzyło się jeszcze, aby podczas jakiejkolwiek edycji festiwalu, prelegent nie był zadowolony ze swojego wyjazdu, a tak było w przypadku wyprawy przez zachodnią Afrykę (Mauretania, Gambia, Senegal, Mali, Burkina Faso, Ghana), którą odbyli Tomek Łukaszewski i Andrzej Maziakowski. Opowiadali o trudach tej wyprawy, braku pomocy miejscowej ludności (chyba, że za grube pieniądze), oszustwach. Wrócili zmęczeni z tych krajów. Opowieść była jednak barwna i wesoła, przez co słuchało się jej z dużym zainteresowaniem.

Na zakończenie tego dnia wyświetlony został kolejny dokument Herzoga. "Pod wulkanem" to opowieść o opuszczonym mieście, które leży u stóp wulkanu mającego lada dzień wybuchnąć.

Marcin Hajdasz

Michał Soroko, Łukasz Dobrzański

Małgorzata Sokołowicz, Rafał Benedyczak

Tomek Łukaszewski, Andrzej Maziakowski

Dzień 6 - wtorek, 1.03.2011

Wtorek był dniem z filmami. Oprócz dokumentów Wernera Herzoga, którymi były "Biały diament" (bohaterami filmu są sterowce), "Dzwony z głębi" (opowiadał o wierzeniach i przesądach Rosji), "Fata Morgana" (najbardziej eksperymentalny film Herzoga, usytuowany w krajobrazach afrykańskich), wyświetlony został też "Miód", zdobywca Złotego Niedźwiedzia na MFF w Berlinie w 2010 roku. To piękna podróż w krainę dzieciństwa. Kino minimalistyczne, kontemplacyjne, zachwycające miłośników niespiesznych opowieści. Tutaj głównym bohaterem jest las i jego dźwięki: trzask łamanych gałęzi, śpiew ptaków, bzyczenie pszczół, tajemnica leśnego życia. Wszystko to widzimy oczami zamkniętego w sobie Yusufa, którego szczególnie bliskie i wyjątkowo piękne relacje łączą z ojcem-pszczelarzem.

Dzień 7 - środa, 2.03.2011

W środę również odbyły się tylko projekcje filmowe. Na uwagę zasługiwały tak naprawdę wszystkie projekcje. Tego dnia w ramach cyklu "Werner Herzog - wizjoner dokumentu" widzowie obejrzeli "Odległa błękitna planeta" oraz "Grizzly Man". Pierwszy z nich to obraz stawiający pytania o sens ludzkiej egzystencji, wiarę w postęp nauki i przyszłość naszej planety.

"Grizzly Man" Wernera Herzoga to opowieść o Timothym Treadwellu, obrońcy niedźwiedzi grizzly, który został zabity i częściowo pożarty razem z jego dziewczyną Amie Huguenard przez niedźwiedzia grizzly w Parku Narodowym Katmai na Alasce. Treadwell wcielił się w rolę przyjaciela i obrońcy tych okrutnych i dzikich zwierząt. Do końca traktował te zwierzęta jak swoich najlepszych kompanów.

Następnym wyświetlonym filmem był "Para do życia", zwycięzca ubiegłorocznego Planete Doc Review, to świetny dokument o mężczyznach, którzy siedząc w saunach, będących elementem fińskiej kultury, znajdujących się niemal na każdym kroku, nawet w budce telefonicznej, dzielą się swoimi problemami i uczuciami, opowiadają o miłości, ojcostwie, o wszystkim, co dla nich ważne. Taka męska spowiedź, tylko miejsce konfesjonału zastąpiła oczyszczająca ciało i duszę sauna.

Ostatnim pokazanym tego dnia filmem był "Ajami". Reżyserami są Palestyńczyk i Żyd. Z tego punktu widzenia interesująco ukazana przestrzeń wzajemnych żydowsko-palestyńskich relacji, pełnych wrogości, ponurych, z przemocą wpisaną w koloryt Ajami - największej arabskiej dzielnicy Jaffy. Często dziś spotykana zaburzona chronologia przedstawianych wydarzeń jest świetnym zabiegiem narracyjnym, wzmagającym poczucie dramatyzmu - poszczególne epizody widzimy oczami każdego z uczestników historii. Reżyserzy starają się w obiektywny sposób oddać specyfikę stosunków żydowsko-palestyńskich skutecznie broniąc się przed pokusą wartościowania każdej ze stron stron konfliktu.

Dzień 8 - czwartek, 3.03.2011

Kolejny dzień festiwalu, kolejna porcja prezentacji. Jako pierwsi zaprezentowali się uczniowie z opiekunami - Dominkiem Smulskim i Andrzejem Mikulskim - z Zespołu Szkół z Widuchowej. Tworzą oni Klub Odkrywców Tajemnic - Szperacze, zajmujący się odkrywaniem lokalnej historii, wycieczkach rowerowych itp.

Kolejnymi uczestnikami byli Marek i Mateusz Miłoszewcy, znani z roku ubiegłego, kiedy pokazywali prezentację z wyjazdu rowerowego do źródeł Odry. Tym razem udali się na drugą stronę Polski, przemierzając ścianę wschodnią. Wyprawa niestety nie została zakończona przez pogarszające się warunki atmosferyczne, jednak wrażeń i pięknych widoków było co niemiara.

Michał Przybyszewski po zwolnieniu z pracy postanowił zwiedzić świat. Za niewielkie oszczędności oraz odprawę wyjechał na kilka miesięcy do Azji na Daleki Wschód, ale nie tylko tam. Podróżując głównie autostopem odwiedził m.in. Gruzję, Armenię, Iran, Borneo, Tajlandię, Birmę, by w końcu wylądować w Nowym Jorku.

Onega Expedition 2010 to wyprawa trójki śmiałków w osobach Konrada Kajszczarka, Mateusza Augustynowicza i Łukasza Czabanowskiego. Przeszli oni zimą jezioro Onega, drugie co do wielkości jezioro w Europie. Barwna i wesoła historia, którą opowiedzieli podróżnicy, bardzo podobała się zgromadzonej publiczności.

Na zakończenie tego dnia publiczność uczestniczyła we wspaniałej podróży po Antarktyce. Kto myślał, że rejony te to tylko śnieg był w olbrzymim błędzie. Mikołaj Golachowski, który sporo czasu spędził na Antarktydzie będąc biologiem na stacji polarnej imienia Henryka Arctowskiego, ukazał piękno przyrody, lodowców oraz okolicznych wysp: Georgii Południowej i Szetlandów. Żartując, Mikołaj powiedział, że najważniejszym wnioskiem który należy zapamiętać, jest to, że na Antarktydzie nie ma niedźwiedzi polarnych. Dodatkowo niedźwiedź ten nigdy nie widział pingwinów. I vice versa.

Dominik Smulski, Andrzej Mikulski i uczniowie

Marek i Mateusz Miłoszewscy

Michał Przyborowski

Łukasz Czabanowski

Mikołaj Golachowski

Wieczorem w Klubie Festiwalowym odbył się koncert szczecińskiego producenta muzycznego i sound designera Etama Etamskiego.

Etam Etamski

Dzień 9 - piątek, 4.03.2011

Tego dnia pokazy ponownie wróciły do Klubu Festiwalowego. Publiczność mogła tam obejrzeć opowieści Dominika i Sylwii Zawadzkich o mineralogiczno-kulinarno-przyrodniczych wyprawach do północnego Pakistanu, na Sri Lankę, do podnóża Kilimandżaro oraz Maroka. Bartosz Wójcik i Dana Jesswein przedstawili podróże do Somalilandu i Djibouti, a Marcin Zmaczyński wraz z Krzysztofem Jankowskim opowiedzieli o Armenii.

Dominik i Sylwia Zawadzcy (Foto: Mateusz Woźniakowski)

Dana Jesswein, Bartosz Wójcik (Foto: Mateusz Woźniakowski)

Marcin Zmaczyński, Krzysztof Jankowski (Foto: Mateusz Woźniakowski)

Na sali widowiskowej Gryfińskiego Domu Kultury pokazy rozpoczęły się od lekcja muzyki prosto z Conakry (stolicy Gwinei). Krzysztof Krajewski, Leszek Wiszniewski i Marian Gogut opowiedzieli o nauce gry na djembe, tradycyjnym instrumencie Afryki. Na końcu zagrali krótki koncert, czym wywołali burzę oklasków od publiczności.

Kolejnym prelegentem był Artur Labudda. Stracił on nogi w wypadku, dlatego porusza się na wózku inwalidzkim, ale postanowił wybrać się w podróż z rodzinnego Helu. Głównym założeniem wyprawy było przejechanie dookoła Polski jak najbliżej granic naszego państwa. Udało się to uczynić za pomocą specjalnie przygotowanego quada. Artur stwierdził, że wystarczy chcieć, aby spełnić marzenia.

Dwa lata temu na Włóczykiju wyświetlony był film "MOTOSYBERIA.COM" autorstwa Marcina Safranowa, Macieja Swinarskiego i Mirosława Kolerskiego. Podczas tegorocznej edycji festiwalu nie było ich podczas pokazu kolejnego filmu "MotoSyberia: Reaktywacja". Produkcja ta opowiadała o kolejnym etapie podróży motorami po Syberii od momentu zakończenia etapu poprzedniego. Tym razem przemierzając rzeki i bagna Syberii chłopaki w trakcie eskapady musieli się wycofać i obrać znacznie łatwiejszą trasę. Było bardzo trudno, ale połowicznie udało się zrealizować plan.

Na tę prezentację czekało wielu. Film Marka Klonowskiego, który wraz z bratem Krzysztofem na motorach przemierzyli zabójczo gorące bezdroża kirgizko-kazachsko-chińskiego pogranicza aby dostać się do góry Tien Szan podczas "Włóczykija" miał swoją premierę. Pełne humoru sceny z tej podróży zostały wysoko ocenione przez widzów, co też wyrazili dużymi brawami na zakończenie.

Prezentacja Aleksandry Dzik, pierwszej Polki która uzyskała prestiżowy tytuł Śnieżnej Pantery za zdobycie wszystkich pięciu siedmiotysięczników byłego ZSRR, nie była dla ludzi o słabych nerwach. Trup słał się gęsto przy zdobywaniu każdego ze szczytów, jednak najtrudniej było podczas ostatniej wyprawie na jedną z najbezpieczniejszych gór świata jaką jest Pik Pobiedy. Ola wraz ze swoją grupa ledwo uszła z życiem, ale udało się. Ta opowieść wbrew pozorom powinna wielu ludziom uzmysłowić, że góry są groźne i należy mieć do nich szacunek.

Kolej Transandyjska została zaprojektowana i wybudowana przez wielkiego polskiego inżyniera - Ernesta Malinowskiego. Kamil Kaczmarek i Kasper Piasecki opowiedzieli o podróży tą do niedawna najwyżej na świecie położoną trasą kolejową. Jako że pociągi jednak jeżdżą jedynie dwa razy w miesiącu, w ich prezentacji znalazło się też miejsce na ukazanie wielu innych ciekawych miejsc w Peru (jezioro Titicaca, amazoński las, Machu Picchu, Chan Chan).

Krzysztof Krajewski, Leszek Wi szniewski, Marian Gogut

Artur Labudda

Marek Klonowski

Aleksandra Dzik

Kamil Kaczmarek, Kasper Piasecki

Na zakończenie dnia w Klubie Festiwalowym odbyły się koncerty. Zagrały kapele Paula i Karol, Dead Snow Monster oraz Braty z Rakemna.

Paula i Karol

Dead Snow Monster

Braty z Rakemna

Dzień 10 - sobota, 5.03.2011

W przedostatni dzień festiwalu, "Włóczykij" przeniósł się do zaprzyjaźnionej placówki - Międzynarodowego Centrum Turystyki, Kultury i Sportu w Baniach. Tam, festiwalowa widownia mogła obejrzeć trzy projekcje: "Tryptyk Bliskowschodni - Syria, Jordania, Izrael", "W kaukaskim kotle - Hajastan" oraz "Krojenie ciszy. Elegia o swobnickim zamczysku".

Pierwszą prezentację przedstawił Bartłomiej Machowski. Tryptyk Bliskowschodni był zimowym projektem trójki ludzi, którzy postanowili rowerem przejechać przez trzy kraje Bliskiego Wschodu: Syrię, Jordanię i Izrael oraz przez euroazjatycki i grecko-turecki Cypr. Plan zakładał przejechanie około 2000 km na rowerach w ciągu niecałych trzech tygodni. Bardzo fajna, ciekawa i dynamiczna opowieść niezwykle spodobała się publiczności.

Ostatnią prezentacją w tym dniu - nieprzypadkowo zaplanowaną właśnie tutaj w Baniach - była historia Zamku w Swobnicy, którą opowiedział Marian Anklewicz - gryfiński regionalista. Smutna opowieść, bo traktująca o sześćdziesięciu pięciu latach dewastacji i unicestwiania zamku, z czarno-białymi zdjęciami w tle miała przybliżyć widowni sprawę walki o zabytek. Walkę trudną, długoletnią, z wieloma porażkami. Na szczęście ani Marian Anklewicz ani Stowarzyszenie "Zamek Swobnica" nie zamierzają złożyć broni. Każda najmniejsza wygrana bitwa niezmiernie cieszy każdego, kto chociaż raz zobaczył zamek na własne oczy.

Bartłomiej Machowski

Bartosz Piziak

Marian Anklewicz

W Gryfinie natomiast odbyły się trzy koncerty. Na scenie Gryfińskiego Domu Kultury zagrały: gryfiński hardcore'owy Final Strike, Blade Loki oraz legenda polskiego ciężkiego grania - Acid Drinkers.

Final Strike

Blade Loki

Acid Drinkers

Dzień 11 - niedziela, 6.03.2011

W ostatni dzień festiwalu, społeczność festiwalowa wybrała się do Penkun, niewielkiej miejscowości w Niemczech. Po krótkim obejściu miasteczka, podczas którego grupa obejrzała kościół, studnię, rynek i zamek, oraz po zabiciu głodu potrawami kuchni polskiej, przygotowanymi przez Koło Gospodyń "Gryfinki" z Gryfina, rozpoczęły się trzy przewidziane na ten dzień prezentacje.

Obok kościoła w Penkun

Zaczął Wolfgang Schubert, w dwóch filmach pokazując czym zajmuje się projekt "Ukranenland". Jest to grupa ludzi działająca w osadzie Ukranenland (położona niecałe dwa kilometry od miasteczka Torgelow), która na podstawie wykopalisk archeologicznych zrekonstruowała chaty słowiańskie o oryginalnych wymiarach, buduje kogi, gra na starodawnych instrumentach muzycznych.

Kolejnym gościem był Arek Ziemba. Jeździ on od lat na Madagaskar i właśnie tej wyspy dotyczyła prezentacja. Widzowie dowiedzieli się o życiu Malgaszy, transporcie, jedzeniu, wierzeniach.

Jako ostatni swoją prezentację przedstawił Maciej Czapliński. Wraz z grupą kolegów przebył na rowerach wschodnią część Afryki. Wystartowali w Egipcie i przez Sudan, Etiopię, Kenię, Tanzanię, Mozambik dotarli do RPA.

Wolfgang Schubert

Arek Ziemba

Maciej Czapliński

Wieczorem, na zajętej do ostatniego miejsca sali widowiskowej Gryfińskiego Domu Kultury, wystąpił nie lada gość - Jacek Pałkiewicz, uważany za ojca polskiego survivalu, autor wielu książek, odkrywca źródła Amazonki.

Zanim jednak zaczęła się prezentacja, Przemek Lewandowski - organizator festiwalu Włóczykij - podziękował wszystkim tym, którzy ciężko pracowali podczas tegorocznej edycji festiwalu, sponsorom, patronom medialnym. Ogłoszone zostały również wyniki obu rajdów Włóczykija: nocnego ekstremalnego Włóczykij Trip Extreme oraz miejskiego Zakrzywienie Czasoprzestrzeni. Zwycięzcami zostali:
- dystans 50 km rajdu nocnego: Grzegorz Łuczko, Marcin Marianowski,
- dystans 100 km rajdu nocnego: Piotr Szaciłowski, Andrzej Buchajewicz,
- w rajdzie miejskim: Krzysztof Wojciechowski, Roland Erkiert.

Ogłoszono także wyniki na najlepszą festiwalową prezentację. W czasie trwania "Włóczykija", widzowie mogli głosować na swoich faworytów, dając im noty od 1 do 6. Według festiwalowej społeczności najlepiej ocenione zostały pokazy Dominika Baca (statuetka Włóczykija ląduje do jego rąk), Marka Klonowskiego, Anny Alboth, Mikołaja Golachowskiego, Arka Ziemby, Dominika i Sylwii Zawadzkich, Lecha i Wojciecha Flaczyńskich oraz Bartka Malinowskiego i spółki.

Przemek Lewandowski podczas oficjalnego zakończenia festiwalu

Barbara Szczerbińska i...

...Natalia Mikulska - 2 miejsce w Rajdzie Miejskim "Zakrzywienie Czasoprzestrzeni"

Prezentacja Jacka Pałkiewicza skupiała się na krótkich opisach każdej z jego wydanych książek. Pan Jacek, jak sam stwierdził, zawsze dostaje pytania o czym będzie prezentacja, dlatego postanowił przygotować ją w taki właśnie sposób. Opowiedział m.in. o wyprawie do źródła Amazonki, na Syberię, do Angkoru, samotnym rejsie przez Atlantyk. Potem odpowiadał na wiele pytań od widzów.

Między prezentacją Jacka Pałkiewicza a Jerzego Majcherczyka, festiwalowa publiczność mogła skosztować specjałów kuchni niemieckiej. Przygotowane zostały m.in.:
- ryby i ziemniaki w sosie koperkowym z serem
- klopsiki w sosie curry
- zupy: krabowa i z wołowiną
- kiełbaski w sosie curry
Posiłki zostały przygotowane przez właścicieli ośrodka Fahrradtankstelle z Penkun.

Jerzy Majcherczyk to kajakarz, podróżnik i odkrywca. Jest członkiem prestiżowego "The Explorers Club" w Nowym Jorku, a od 1981 honorowym obywatelem Arequipy. W roku 1994, jako jedyny Polak, został zaliczony do grona "Legendy wioślarstwa" przez redakcję prestiżowego miesięcznika "Paddler". Jest też pierwszą osoba na świecie, która dokonała eksploracji Kanionu Colca w Peru. Podczas prezentacji pan Jerzy opowiedział o tej wyprawie, zaprzeczaniu wielu fałszywym stwierdzeniom, że to nie Polacy odkryli kanion oraz o planach na przyszłość, związanych z kanionem.

Jacek Pałkiewicz

Jerzy Majcherczyk

Degustacja potraw kuchni niemieckiej

5. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży "Włóczykij" oficjalnie zakończony. Tegoroczna edycja odniosła olbrzymi sukces. Miejmy nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej.

» powrót «
Zamów karnet

Archiwum

12. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij11. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij10. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij9. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij8. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij7. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij6. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij5. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij4. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij3. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij2. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij1. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży Włóczykij

Kontakt

Spiritus Movens - Przemek Lewandowski - fluxoplazma@gmail.com
Biuro festiwalu - Gryfiński Dom Kultury - sekretariat@gdk.com.pl

Dołącz do nas Włóczykij na FB

Projektowanie stron internetowych - kostek.net