Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży - Włóczykij
  • Program
  • Bilety
  • Zamów wejœciówki internetowo
  • Noclegi
  • Dojazd
  • Kontakt
  • Facebook

- VI Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży "Włóczykij" dobiegł końca

Te jedenaście dni minęło w mgnieniu oka, a na nudę nie było miejsca. Co działo się w festiwalowych miejscach przez cały czas trwania imprezy? Zapraszamy do czytania.

Czwartek, 23 lutego
I przybył w końcu. Zmęczony, zziębnięty, zgłodniały. Rozbił swój namiocik tam gdzie zawsze, gdzie co roku. Wieczorami przy ognisku, pykając fajeczkę, będzie opowiadał historie ze swych podróży. A ma mnóstwo do opowiedzenia. Rozpoczął się 6. Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży "Włóczykij".

Już od godziny 18:00 sala widowiskowa Gryfińskiego Domu Kultury zapełniała się zaproszonymi gośćmi, widzami i tymi szczęśliwcami, którym udało się zakupić karnet. Tradycyjnie już przybyłych przywitała Dyrektor Domu Kultury - Maria Zalewska, oraz inicjator całego wydarzenia - Przemek Lewandowski. Po tej krótkiej uroczystości otwarcia, pierwszy prelegent tegorocznego festiwalu - Olek Doba - zaczął swoją opowieść.

Aleksander Doba jako pierwszy człowiek na świecie przepłynął kajakiem Atlantyk bez pomocy z zewnątrz. Olek opowiedział o żmudnej i wyczerpującej 99-dniowej podróży przez Ocean, towarzyszącej mu podczas wiosłowania faunie, problemach ze sprzętem, walką z warunkami atmosferycznymi. Widzowie dowiedzieli się też krótko o całym procesie przygotowania kajaka i planach na przyszłość podróżnika.

W przerwie między kolejną prezentacją, organizatorzy festiwalu zaprosili widzów na degustację potraw kuchni ukraińskiej, przygotowaną przez szczecińską restaurację Ukraineczka. Można było zasmakować tradycyjnego ukraińskiego barszczu, salo (chleb z ogórkiem i słoniną), sałatek. Nie mogło również zabraknąć przepysznych śledzików i wareników (pierogi). Dla tych co lubią słodkości przygotowano ciasto z blinów na słodko. Można było również zakupić ukraińskie piwa.

Drugim i ostatnim tego dnia prelegentem był Mieczysław "Hajer" Bieniek. Aż do momentu wypadku pracował jako górnik w kopalni Wieczorek w Katowicach. Po wypadku znalazł inny cel w życiu - podróże. Hajer opowiedział o swoim pierwszym zagranicznym wyjeździe do Indii, kompletnie bez znajomości języka, gdzie koczował bez pieniędzy na dworcach. Potem o podróży do Dalajlamy przez Ukrainę, Kazachstan, Afganistan, Pakistan i o wielu niesamowitych przygodach z tego wyjazdu. Zaciągając śląskim akcentem, w mig wciągnął widzów w swoje historie.

Przemek Lewandowski otwiera festiwal (Foto: Sebastian Rożko)

Degustacja potraw kuchni ukraińskiej (Foto: Sebastian Rożko)

Mieczysław Bieniek (Foto: Sebastian Rożko)

Piątek, 24 lutego
Ten dzień rozpoczął znakomicie przyjęty podczas otwarcia górnik z Katowic - Mieczysław Bieniek. Zabrał on publiczność do trudnodostępnych rejonów Indii i krajów ościennych, m.in. Andamanów, Ladakh, górskich terenów Indii Wschodnich, a także do Bhutanu, Bangladeszu i Sri Lanki. Barwna i ciekawa opowieść dobrze wprowadziła widzów w klimat drugiego festiwalowego dnia.

Monika Maniecka, Sebastian Gleich i Sławomir Pela zaprezentowali relację z wyprawy pod wierzchołki Elbrusa, najwyższego szczytu Kaukazu. Dojechali tam samochodem marki Nysa. Widzowie na zdjęciach zobaczyli przede wszystkim malownicze krajobrazy tego pasma górskiego oraz usłyszeli o specyfice podróżowania po terenie byłego Związku Radzieckiego.

Elwira Florek i Alfred Sosgórnik zabrali publiczność na niezwykłą podróż w poszukiwaniu duchowości wschodu - wyprawę do Indii i Nepalu, świętych miast hinduizmu, sanktuarium Sikhów i codzienności tybetańskiego buddyzmu.

Z dalekiego Wschodu przenieśliśmy się na tereny Rumunii i Ukrainy. Andrzej Butkiewicz opowiedział o rowerowej wyprawie Łukiem Karpat. Ciężka, trudna podróż po górskich bezdrożach, przez olbrzymie tereny kosodrzewiny i bezludne lasy. Przepiękne widoki wynagrodziły jednak wszystko.

Równolegle prezentacje odbywały się w namiocie Włóczykija. Rozpoczął Szymon Kowalczyk, który najprawdopodobniej dokonał pierwszego polskiego wejścia na najwyższą górę Sudanu Południowego. Przy okazji opowiedział o olbrzymich trudnościach tego najmłodszego państwa świata.

Paweł Chudzicki zaprezentował zdjęcia z Japonii. Wraz z żoną był tam w okresie gdy kraj ten nawiedziły ubiegłoroczne trzęsienia ziemi oraz powodzie. Widzowie zobaczyli jak Japończycy radzili sobie w tym trudnym okresie.

W namiocie publiczność wysłuchała również Bartolomeo Koczenasa, który opowiedział o tym, że podczas podróży najważniejszy jest uśmiech i otwiera on wiele drzwi. Autor jest uznanym fotografem, który podczas festiwalu pokazał mnóstwo zdjęć portretowych ze swoich wypraw.

Występujący już na festiwalu podróżnicy Tomek Łukaszewski i Andrzej Maziakowski, w barwny i wesoły sposób opowiedzieli o podróży autostopem z Japonii, przez Rosję do Polski.

W międzyczasie na sali widowiskowej domu kultury wystąpił ostatni gość - Wojciech Górecki, autor książek o Kaukazie, ekspert misji UE badającej okoliczności wojny w Gruzji w 2008 roku, finalistą Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego oraz nominowany do nagrody Nike 2011. Właśnie o Kaukazie była ta opowieść, o polityce tego regionu, ludziach tam żyjących, ich kulturze i cechach charakteru.

Na zakończenie projekcji w namiocie, publiczność mogła posłuchać opowieści z ciekawej podróży trzech osób - Dominika Włocha, Wojtka Jakowieckiego oraz Romana Ziemby. Każdy z nich, startując w innej miejscowości, przeszedł w samotnej pielgrzymce ponad 3000 km, by ostatecznie spotkać się w tym samym momencie w Asyżu.

Tego dnia wystąpili również w klubie festiwalowym: Tomek Kaznocha z prelekcją o XIX etapie sztafety Afryki Nowaka z Republiki Środkowej Afryki, Jarek Rochowicz i Paweł Ceranka z opowieścią o Szkocji, a także Bartek Malinowski z prezentacją o Ladakh i Zaskar, dawnych królestwach himalajskich, całkowicie odizolowanych od reszty świata.

Dzień zakończył się koncertami. Wystąpiły Braty z Rakemna z Gryfina grający muzykę rock oraz Kwadratowi.

Księgarenka włóczykijowa (Foto: Sebastian Rożko)

Wycieczka (ruiny fabryki benzyny syntetycznej w Policach) (Foto: Sebastian Rożko)

"Gospoda" włóczykijowa (Foto: Sebastian Rożko)

Sobota, 25 lutego
Trzeci dzień festiwalu to zarazem pierwsza wycieczka po regionie. Przewodnikiem wycieczki był Michał Rembas, autor książki "Zachodniopomorskie tajemnice", i właśnie pod takim hasłem turyści wyruszyli z Gryfina. Więcej o tej wycieczce na stronie www.wloczykij.com/index.php?plik=pokaz&pokaz_ID=736&pokaz_kat=

Sobota w festiwalowych miejscach pokazów rozpoczęła się filmem o Tiziano Terzanim - światowej sławy dziennikarzem, pisarzem, podróżnikiem, wielbicielem Azji - wywiad został przeprowadzony dwa miesiące przed śmiercią. Chory na raka Terzani opisuje w nim eksperymentalne kuracje, jakim poddawał się w Ameryce, Indiach i Chinach, odkrywając dla siebie tamtejszą medycynę. Przypadkowe spotkanie ze starym mędrcem w Himalajach wyznaczyło koniec wędrówki w poszukiwaniu najważniejszego: harmonii ze światem i samym sobą.

Na pierwszej zaplanowanej tego dnia prezentacji sala Gryfińskiego Domu Kultury już pękała w szwach. Fotele kinowe, dostawiane krzesła, materace na podłodze - wszystko było zapełnione do ostatniego centymetra. Fascynatów przygody przyciągnęło "czterech świrów", cztery motocykle, 2 miesiące jazdy przez 16 państw i ponad 18 tysięcy kilometrów na liczniku. Główną ideą wyprawy Piotra Ganczarskiego i jego współtowarzyszy było przejechanie na motocyklach trasy Jedwabnego Szlaku, który w czasach starożytności i średniowiecza był najdłuższym lądowym szlakiem handlowym na świecie.

Zaraz potem o XX. etapie sztafety Afryka Nowaka opowiadał Dominik Szmajda. Nawiązując do trasy Kazimierza Nowaka, czworo rowerzystów odbyło pętlę w okolicach jeziora Iro w dziewiczym terenie południowo-wschodniej części Czadu, a następnie udali się do N'Djameny - stolicy położonej nad słynnym Jeziorem Czad. Ostatni etap ich podróży wiódł przez pustynny Kraj Kanem, aż do oazy Rig-Rig nad granicą z Nigrem, gdzie... spotkali człowieka, który pamiętał Nowaka!

Trudny orzech do zgryzienia mieli widzowie festiwalu. Liczba prezenterów tegorocznej edycji była tak duża, że pokazy odbywały się w trzech miejscach jednocześnie. Podczas kiedy Dominik Szmajda opowiadał o gorących pustyniach Romek i Jonasz Zańko w namiocie festiwalowym odpowiadali na pytanie "Czy zimą nie ma żartów?". A rzecz dotyczyła Mołdawii. Prezentacja określona przez samych "prelegentów" jako "najbardziej chaotyczny pokaz tegorocznego Włóczykija" okazała się jednak całkiem składna i ciekawa bo zlepiona z kilkunastu krótkich opisów sytuacji, spotkań i zdarzeń, które przecież są kwintesencją każdej podróży. Żal tylko, że Jonasz, który na Włóczykiju trzy lata temu przerywał swojemu tacie każdą wypowiedź i snuł własne opowieści tym razem ograniczył się tylko do prezentowania zdjęć.

Dwie kolejne równolegle odbywające się prezentacje dotyczyły Peru oraz Indii. Pierwsza z nich - Tomka Raczyńskiego skupiała się nie na sercu państwa Inków z ich tajemniczym miastem Machu Picchu, czy też na tajemniczym płaskowyż U'Nazca lecz na pracy rybaków na wybrzeżu Pacyficznym oraz na Jeziorze Titicaca. Cóż zrobić kiedy w podróż wybiera się ichtiolog...

Natomiast Marek Tomaszewski zabrał publiczność w podróż po Indiach. Ta prezentacja również pokazywała kraj z trochę innej perspektywy. Nie atrakcje a niezwykle zróżnicowana, barwna społeczność pełna kontrastów i emocji była tu głównym obiektem zainteresowania. Widzowie zobaczyli także nieco mniej znaną stronę tego kraju - zwierzęta Indii.

Piotr Strzeżysz jest już stałym gościem Włóczykija. W tym roku przyjechał z prezentacją o rowerowej wyprawie przez Kordyliery, pasmo górskie w zachodniej części Ameryki Północnej. Jak zwykle było zabawnie, z ciekawymi historiami.

Chwilę później widzowie znów przenieśli się do Afryki. O kolejnym etapie sztafety śladami Kazimierza Nowaka opowiadali Andrzej Ziółkowski i Janusz Adamski. Tym razem etap przemierzany był nie rowerami lecz kajakami. Trasa z południowo-środkowej części DR Konga, z miejscowości Luebo przez rzeki Lulua, Kasai i Congo aż do Kinszasu była niezwykle ciekawa, ale także niebezpieczna ze względu na dzikie zwierzęta, przebywanie w strefie granicznej oraz oczywiście choroby tropikalne.

Kolejny prelegent - Tomasz Choma - zabrał nas do Kolumbii, państwa, które w każdym rejonie jest jak inny kraj. W czasie jego pobytu w Baranquilla odbywał się drugi największy karnawał na świecie. Oglądając zdjęcia można było poczuć klimat wszechobecnej radości i zabawy.

Kolejnymi punktami programu były pokazy: z motocyklowej przeprawy przez indyjską część Himalajów autorstwa Bartka Tofela, z miesięcznej podróży do Maroka, gdzie Krzysztof Kolski, próbował żyć z handlu wymiennego, popularnego w tym kraju jeszcze dwadzieścia lat temu, z trudnego i niebezpiecznego podróżowania autostopem przez Iran i Irak w wykonaniu Pawła Bartnika i Aleksandra Adamusa, o obecnej sytuacji plemion afrykańskich i o tym jak funkcjonują w zetknięciu z przenikającą do nich cywilizacją autorstwa Doroty Łajło oraz syberyjsko-tybetańska podróż Marcela Kwaśniaka.

Równolegle odbyły się pokazy Moniki Witkowskiej, która opowiedziała o trzymiesięcznej podróży przez morza Beauforta, Czukockie, Wschodniosyberyjskie i Beringa do południowej Alaski, kolejna tegoroczna prezentacja Bartka Malinowskiego, tym razem o Syberii i ludności tam żyjącej, Przemysława Lipińskiego z wyprawy po Afryce zachodniej, której celem była Burkina Faso, kraj gdzie "nic nie ma", Marka Tomalika o Australii oraz Mariusza Barwińskiego z przepięknymi zdjęciami z południa Algierii, gdzie bogactwo form i kolorów ukazuje tu pustynię w chwili jej narodzin.

Przez cały dzień festiwalowy trwała także degustacja Win reńskich i palatyńskich. Można było poznać smak słodkiego Kerner, klasycznych Rieslingów, wytrawnych Chardonnay oraz wielu innych. Z właścicielami niemieckiego sklepu WeinZimmer można było porozmawiać o tym co pasuje do Souvignon Blanc, a co do Dornfelder, dlaczego boli głowa po winie oraz czym różni się wino z supermarketu od wina z winnic. Uczestnicy festiwalu chętnie degustowali i równie chętnie kupowali.

Dzień zakończył się Balem Włóczykija, który w tym roku odbywał się w stylu hawajskim. To już trzeci bal w historii festiwalu i każdy, kto był chociaż jeden raz wie, że nie opuści tego wydarzenia w roku kolejnym. W programie oprócz zabawy bez trzymanki zakrapianej egzotycznymi potrawami i drinkami nie zabrakło bliskich spotkań trzeciego stopnia z globtroterami, którzy tłumnie przybyli na to wydarzenie.

Na absolutny koniec dnia puszczony został pierwszy film z cyklu Filmy Świata. Był to argentyński "Powrót do domu" w reżyserii Milagros Mumenthaler. Opowiadał o trzech nastoletnich siostrach, które przebywają same w rodzinnym domu wypełnionym pamiątkami po niedawno zmarłej babci, która je wychowywała. Nagle wrzucone w dorosłość muszą odnaleźć się w niepewnej sytuacji.

Wojciech Górecki (Foto: Sebastian Rożko)

Piotr Strzeżysz (Foto: Sebastian Rożko)

Podczas prezentacji w namiocie Włóczykija (Foto: Sebastian Rożko)

Niedziela, 26 lutego
Niedzielne prezentacje zaczęły się w samo południe. Tradycją na Włóczykiju jest, że kilka prezentacji dotyczy najbliższej okolicy. W końcu jak mawiał klasyk "cudze chwalicie, swego nie znacie". Na pierwszy ogień ruszył Marek Przedmojski - gryfinianin, który przybliżył widowni uroki Międzyodrza, Jeziora Dąbie, Zalewu Szczecińskiego oraz jezior i kanałów północnej Brandenburgii. Kolejny prelegent - regionalista Marek Schiller, promował leżące niedaleko Myśliborza Długogóry. Piękne miejsce dla tych, którzy uprawiają turystykę weekendową i chcą w niedalekiej odległości od miejsca zamieszkania odnaleźć inny świat. Na koniec tego cyklu prezentacji w opowieści "Co w trawie piszczy, buczy i wyje" pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie udowadniali, że wielką przygodę można przeżyć o krok za progiem domu. Dowiedzieliśmy się gdzie w województwie zachodniopomorskim można zobaczyć żubra na wolności, usłyszeć wycie wilka i podglądać rzadkie gatunki ptaków. Zapromowano także Pojezierze Drawskie.

Kolejne dwie prezentacje na sali widowiskowej GDK-u przeznaczone były dla tych, którzy zastanawiają się czy z dziećmi da się wogóle podróżować. Po pokazie Konrada, Beaty i Mikołaja Tulejów o Kaukazie z dzieckiem w plecaku oraz drugim - Ewy, Macieja, Janka i Marianny Mężyńskich o wyprawie rowerami po Europie odpowiedź na to pytanie wydaje się proste. Po pierwsze z dzieckiem da się podróżować a nawet trzeba. Po drugie im dziecko mniejsze tym lepiej, bo większość podróży przesypia. Po trzecie dziecko skruszy najtwardsze serca i dlatego łatwo nawiązuje się znajomości i przyjaźnie na trasie, a to skutkuje mniejszą liczbą noclegów w namiocie...

Tego dnia zdecydowana większość uczestników przyjechała na spotkanie z Jackiem Hugo-Baderem. Zanim jednak to nastąpiło, zdjęcia z najpiękniejszych polskich cmentarzy pokazał szczeciński regionalista Michał Rembas. Przekonywał również, że na cmentarzach jest piękna sztuka, jest zieleń, są emocje. Prezentacja bardzo udana i wciągająca.

Podczas opowieści Jacka Hugo-Badera o Kołymie na podstawie jego najnowszej książki "Dzienniki Kołymskie". Namiot pękał w szwach od ilości zgromadzonej widowni, a pan Jacek snuł swoją opowieść o Kołymie, ludziach tam spotkanych, o ich historiach, o złocie i gułagach. Dodatkowo pokazał zdjęcia z Półwyspu Jamalskiego, gdzie żyją pasterze reniferów, a wstęp bez specjalnego pozwolenia jest zabroniony. Świetny pokaz, świetnego reportażysty.

W czasie trwania spotkania z Jackiem Hugo-Baderem, widzowie na sali widowiskowej GDK przenieśli się już w zupełnie inny świat. Karolina Marcinkowska zaprosiła nas do Brazylii. Zobaczyliśmy opowieści i nagrania filmowe z rocznej pracy wolontariackiej wśród Brazylijczyków polskiego pochodzenia. Język polski zachował się tu jedynie na prowincji wśród starszych ludzi - najczęściej w formie przyśpiewek, żartów i przekleństw. A wyobrażenie o Polsce znacząco odbiega od rzeczywistości...

Również i tego dnia odbywały się prezentacje w Klubie Festiwalowym. Podróżnicy zabrali widzów w Alpy (Piotr Dul, Bodek Macal "Wyprawa rowerowa Enkon TransAlp 2011"), do Afryki (Tomasz Noga "Nigeria", Maciek 'Tumba' Tumulec "Libia, której już nie ma"), a także do Azji Wschodniej (Marcin Niedziółka "Nepal - Himalaje: Wczoraj, dziś, jutro...").

Planowo miała wystąpić ratowniczka GOPR Ewelina Wójcik z prelekcją o akcji "Chcę chodzić", jednak nie dotarła do Gryfina. W zamian o festiwalu słoni w Laosie opowiedział Jurek Arsoba. Podobnie jak w innych krajach Azji, słoń w Laosie jest święty i nadal znaczący w wielu tradycyjnych ceremoniach. Mimo to jest na skraju wyginięcia. Festiwal ten ma na celu podnosić wiedzę miejscowej ludności o tym pięknym zwierzęciu.

Marcin Jakub Korzonek razem ze swoim towarzyszem przemierzyli na rowerach 1500 km przez dwie azjatyckie piaszczyste pustynie - Kara-Kum i Kyzyl-Kum. Podczas spotkania widzowie mieli okazję poznać jeden z najbardziej zamkniętych krajów świata - Turkmenistan, gdzie do dzisiaj stoją złote pomniki prezydenta, a jego książka Ruhnama jest stawiana na równi z Biblią oraz Koranem.

Monika Witkowska opowiedziała o przepięknych Górach Księżycowych - ruwenzori - położonych a granicy DR Konga i Ugandy. Widzowie dowiedzieli się również o tym jak wygląda górska akcja ratunkowa w wydaniu afrykańskim.

Świetną historię zaprezentowała Anna Moszko. Jej opowieść o eksploracji gwatemalskiej dżungli w poszukiwaniu zapomnianych budowli Majów oraz o spotkaniu z przemytnikami kokainy wciągnęła widzów zupełnie.

Rok temu z Wrocławia wyruszyła wyprawa na Ural Subpolarny. Magdalena Jarocka opowiedziała o tej wyprawie, która była częścią projektu zdobywania najwyższych szczytów europejskich państw.

Czy da się tanio oblecieć świat? Oczywiście. Michał Gajewski wykonał to za nie wiele ponad 3000 zł. Podczas prelekcji podzielił się wieloma praktycznymi poradami odnośnie kupowania tanich biletów lotniczych w nawet najdalsze zakątki świata.

Ostatnią prezentacją był pokaz kilkunastu fotokastów z Afryki autorstwa Dariusza Rosiaka, wieloletniego pracownika polskiej sekcji BBC, obecnie dziennikarza "Rzeczpospolitej" oraz radiowej Trójki, w której to prowadzi audycję "Raport o stanie świata". Była to trochę przygnębiająca prezentacja, bowiem pan Dariusz ukazał wszystko to co obecnie najgorsze w Afryce. Slamsy, mordy, gwałty na ludności cywilnej. Podczas debaty z widzami podkreślił jednak, że nie tylko taki jest obraz Afryki, że to różnorodny kontynent, barwny i ciekawy.

Tak, jak w sobotę widzowie raczyli się winami tak w niedzielę władanie objął inny trunek. Greckie Mythos, izraelskie Maccabee, japońskie Iki, chińskie Tsing Tao, irlandzkie Kilkenny, rosyjskie Baltika i wiele innych. Do tego klasztorne piwa belgijskie, kilka marek z czeskich browarów i jeszcze więcej napojów z naszych małych polskich lokalnych fabryk. Podczas Włóczykija otworzone zostało stoisko, na którym była możliwość zakupu piw z całego świata.

Na zakończenie niedzieli, wyświetlony został film Michała Marczaka "Koniec Rosji", pierwszy obraz w ramach konkursu filmowego Odkrywanie Świata. Dokument ten opisuje jeden z niewielu istniejących jeszcze posterunków granicznych, strzegących olbrzymich, nie zamieszkałych połaci państwa rosyjskiego nad Oceanem Arktycznym.

Organizatorzy zadbali także o żołądki gości festiwalowych. Przez cały weekend można było zajadać się ruskimi pierogami, plackami ziemniaczanymi z leczo, krokietami i szeregiem przeróżnych ciast. A wszystko to domowej roboty dzięki zapałowi Koła Gospodyń Wiejskich "Gardnianki".

Degustacja win reńskich i palatyńskich (Foto: Sebastian Rożko)

Bartek Malinowski (Foto: Sebastian Rożko)

Dariusz Rosiak (Foto: Sebastian Rożko)

Poniedziałek, 27 lutego
Ten dzień zaczął się od opowieści dwóch dziewcząt. Agata Sowińska i Małgorzata Spiczko przemierzyły autostopem trasę do Gruzji i opowiedziały o smaku gruzińskich bakłażanów, czaczy, gościnności ludzi, o serbskich miss nastolatek, tureckich porywaczach i o tym gdzie kierowcy dają największe łapówki.

Następnymi prelegentami byli: Marcin Zmaczyński, Krzysztof Jankowski, Sebastian Wołosz i Weronika Piszczek. Opowiedzili o górskiej części Maroka, o zdobyciu najwyższych szczytów gór Atlas, ale również o miejscowościach w tym kraju, m.in. o Marakeszu.

Kolejna prezentacja, autorstwa Wandy Nowatorskiej i Tomasza Kuny, była o Dunaju. Widzowie zobaczyli zdjęcia z rowerowego (tandemem) przejazdu wzdłuż tej rzeki, poczynając od Niemiec, przez Austrię, Słowację, Węgry, Chorwację, Serbię, Ruminie. Dunaj im bliżej ujścia tym bardziej jest bardzo, a jego najbardziej jego delta. Można było równiez dowiedzieć się o noclegach i jedzeniu w poszczególnych krajach na trasie przejazdu.

Dzięki Łukaszowi Wierzbickiemu, po ok. 80 latach, z czeluści zapomnienia wyłoniła się historia wielkiego polskiego podróżnika - Kazimierza Nowaka. Podczas tegorocznego festiwalu, Łukasz opowiedział kolejną, znalezioną gdzieś na strychu historię. To opowieść o Halinie i Stanisławie Bujakowsckich, które w latach 30-tych XX wieku wyruszyło na wyprawę Motorem z Polski (obecnie Litwa) do Szanghaju w Chinach. Piękna, romatyczna opowieść ze wspaniałymi zdjęciami z Indii i Chin tamtego okresu.

Na zakończenie dnia, wypełniona już prawie po brzegi sala widowiskowa Gryfińskiego Domu Kultury, zapełniła się jeszcze bardziej. Wszyscy chcieli posłuchać historii Michała Pauliego - skazanego przez tajski sąd za przemyt narkotyków na karę śmierci, potem zamienioną na dożywocie. Odsiedział on w Bang Kwang - jednym z najgorszych więzień świata - 6 lat, przetrwał fatalne jedzenie i warunki sanitarne, choroby, masy komarów i much itp. Wstrząsająca historia na zakończenie piątego dnia festiwalu.

W Klubie festiwalowym podczas prezentacji (Foto: Sebastian Rożko)

Sklepik z piwami z całego świata (Foto: Sebastian Rożko)

Michał Pauli (Foto: Sebastian Rożko)

Wtorek, 28 lutego
Szósty dzień festiwalowy rozpoczął z samego rana Łukasz Wierzbicki z prezentacją dla dzieci o średniowiecznej podróży franciszkanina Benedykta do Mongolii. Podczas pokazu dzieci poznawały przyrodę Azji, zwyczaje mieszkańców tego kontynentu, historię mongolskich najazdów na Europę, ale co najważniejsze same wcielały się w postaci historyczne. Towarzysząca opowieści prezentacja multimedialna ilustrowana była rycinami i obrazami przedstawiającymi wydarzenia historyczne, współczesnymi zdjęciami z Mongolii oraz ilustracjami Wojtka Nawrota przygotowanymi do książki "Wyprawa niesłychana Benedykta i Jana". Dzieci doskonale bawiły się podczas tego pokazu. Odważnie zgłaszały się do odgrywania poszczególnych ról, grały na instrumentach muzycznych z Centralnej Azji i z chęcią przywdziewały autentyczne stroje z tamtych stron.

Włóczykijowa prelekcja dla dzieci była tego dnia jedyną prezentacją. Tradycyjnie na półmetku festiwalu odbywają się projekcje filmowe. We wtorek wszystkie pokazy wyświetlane były w ramach konkursu filmowego Odkrywanie świata. Puszczone zostały dokumenty "Argentyńska lekcja" Wojciecha Staronia, "Odyseja złomowa" Pawła Ferdka i Łukasza Gutta, "W drodze" Leszka Dawida oraz "Kołysanka z Phnom Penh" Pawła Kloca.

Środa, 29 lutego
Ten dzień natomiast to filmy z cyklu Filmy Świata. Wyświetlono "Sen o Afryce" Ulricha Köhlera, świetną komedię fińską "Lapońska odyseja" Dome Karukoskiego, rewelacyjny i mocny "Syberia. Monamour" Sławy Ross oraz przedpremierowo "Elena" Andrieja Zwiagincewa. W międzyczasie w klubie festiwalowym zagrał Przemysław Thiele - lider postpunkowej kapeli Kolaboranci, od kilkunastu lat zajmuje się samodzielnym tworzeniem muzyki.

Czwartek, 1 marca
W ósmy dzień nastąpił powrót do prezentacji podróżniczych. Na pierwszy ogień wystąpiła Ania Gliszczyńska z opowieścią o Turcji, a właściwie o jej trzech miejscach: Istambule, Kurdystanie i górze Ararat, gdzie zakończyła się podróż.

Marta Zabłocka, dziennikarka Radia Szczecin, wraz z Danutą Piotrowska, przygotowały krótką prezentację, której tematem była Bernadeta Szczepańska. Wspinała się w górach wysokich od lat 70-tych. Na swoim koncie miała zdobyte szczyty Tatr i Alp w sezonie zimowym i letnim w zespołach kobiecych i mieszanych. Nietypowa prezentacja (ni to audycja radiowa, ni to film, ni to fotokast), w ciekawy sposób przedstawiła postać tej wspinaczki ze Szczecina.

Na tegorocznym plakacie festiwalu jest balon. I właśnie tego typu podróżowania dotyczyła kolejna prelekcja. Podróżowanie balonem to jednak troszkę za dużo powiedziane, ponieważ Beata Choma uczestnicy w zawodach balonowych na całym świecie. Opowiedziała widzom o tym jakie są rodzaje balonów, jak nimi sterować (co tak naprawdę nie jest skomplikowanie), na czym polegają zawody balonowe i jak zrobić za pomocą. Pokazała również zdjęcia, m.in. z Iranu, Ukrainy, RPA gdzie uczestniczyła w tychże zawodach.

Marta Sziłajtis-Obiegło jest najmłodszą Polką, która zakończyła samotny rejs dookoła świata. Podczas tegorocznego festiwalu pokazała kolejną ze swoich podróży, oczywiście jachtem. Dopłynęła do Murmańska, walcząc z mrozem i problemami z ogrzewaniem, połamanymi żaglami i zamarzającymi linami.

Piotr Pustelnik człowiek-legenda. Jest trzecim Polakiem w historii (po Jerzym Kukuczce i Krzysztofie Wielickim), który zdobył wszystkie czternaście szczytów liczących powyżej 8000 m n.p.m., tzw. Koronę Himalajów i Karakorum. Jego opowieść podczas festiwalu to historia młodości, początków wspinaczki, zdobywanie szczytów, aż do momentu wejścia na ostatni - Annapurnę. Prelekcja okraszona była zabawnymi historiami i niesamowicie wciągnęła publiczność, ponownie szczelnie wypełniającą salę widowiskową domu kultury.

Na zakończenie dnia wyświetlono ostatni film w ramach konkursu Odkrywanie Świata zatytułowany "Daleko od miasta" w reżyserii Macieja Cuske, natomiast w klubie festiwalowym zagrał Bajzel (człowiek orkiestra, znany z tanecznych rytmów, hipnotycznego transu i poetyki Witkacego. Tegoroczny zdobywca Yacha za nietuzinkowy teledysk) i Budyń (wokalista, muzyk i performer znany z zespołu Pogodno) ze swoim projektem Babu Król.

Jacek Hugo-Bader (Foto: Sebastian Rożko)

W namiocie było ponad 300 osób podczas prezentacji Jacka Hugo-Badera (Foto: Sebastian Rożko)

Jurek Arsoba (Foto: Sebastian Rożko)

Piątek, 2 marca
Ostatni dzień prezentacji na sali widowiskowej Gryfińskiego Domu Kultury rozpoczęli Artur Labudda i Robert Piasecki. Przepłynęli oni kajakiem polskimi rzekami z Bieszczad do Świnoujścia. Warto zwrócić uwagę, że Artur jest niepełnosprawny (w wypadku stracił obie nogi), co tę wyprawę czyniło nad wyraz trudną.

Był to jednocześnie ostatni dzień prelekcji w Klubie festiwalowym. Rozpoczęła go Ania Grebieniow z prezentacją o pieszej wyprawie na skute lodem Morze Syberii, która zakończyła się w Namibii podczas konnego etapu Afryki Nowaka.

W tym czasie do domu kultury zawitali górale prosto z Żywca i opowiedzieli o zderzeniu sztuk i kultur w dalekiej Afryce. Ubrani w tradycyjne stroje, z tradycyjnymi góralskimi pieśniami na ustach dotarli do Nairobi oraz Kenii, gdzie mieszkali wśród Masajów. Barwna, ciekawa, wesoła historia, zakończona projekcją filmową z tej podróży.

Nowa Amerika to federacja czterech państw związkowych: Szczettinstan, Terra Incognita, Lebuser Ziemia oraz Schlonsk. Tak naprawdę to projekt Michaela Kurzwellego, niezwykłej postaci polsko-niemieckiego pogranicza. O Nowej Americe i innych rzeczywistościach turystycznych na pograniczu polsko-niemieckim, które są rozwinięciem jego artystycznych koncepcji, można było posłuchać na tej prezentacji.

Przenosimy się do Klubu festiwalowego, gdzie swoją opowieść snuł Maciej Cuske. A była to rewelacyjna historia o spływach polskimi rzekami (m.in Drawą, Wdą) w latach 90-tych XX wieku własnoręcznie zbudowanymi tratwami. całość przedstawiona jako czarno-biały film nie mogła się nie spodobać.

Zaraz potem zdjęcia z Burkiny Faso, bardzo rzadko odwiedzanego afrykańskiego kraju, pokazał Zbigniew Borys. Tym samym udowodnił, że nie jest to państwo, gdzie nic nie ma, a przede wszystkim kraj warty odwiedzenia, w którym jeszcze nie ma turystycznego tłoku.

W międzyczasie w GDK prelekcję miał Paweł Kilen. Wyruszył w podróż dookoła świata zakładając jak najmniejszy wydatek pieniędzy. W konsekwencji wyszło 220 tys. km w 5 lat. Odwiedził cztery kontynenty i czterdzieści jeden państw. Podróżował rożnymi środkami transportu - od autostopu samochodowego i jachtowego po rower i tratwę.

Następnie zaprezentowała się Aleksandra Grażyńska wraz z Arthurem Reinhartem i Dorotą Kędzieżawską. Wspólnie wymyślili projekt Polska Światłoczuła, w ramach którego jeżdżą z pokazami nowych polskich filmów po mniejszych miejscowościach naszego kraju. I właśnie tej ogólnopolskiej objazdówki dotyczyła ta prelekcja.

Jurek Arsoba, podróżnik z Kalisza Pomorskiego, w listopadzie 2011 roku wybrał się na trzy miesiące do Austalii i Nowej Zelandii. Właśnie tego pierwszego kraju dotyczyła prezentacja. Przepiękne zdjęcia ze wschodniego, klifowego wybrzeża, z Red Centre - gorącego, pustynnego środka kontynentu, z Alice Springs, dwóch parków narodowych - Kakadu i Litchfield oraz z Sydney, a w tle nieco psychodeliczna muzyka Aborygenów, oczarowały niemal wszystkich.

Kolejnymi koncertami włóczykijowym były występy grup reggae: Konopians i Tabu. Zabawa do późnych godzin nocnych zakończyła dziewiąty dzień festiwalu.

Łukasz Wierzbicki (Foto: Sebastian Rożko)

Przerwa między prezentacjami (Foto: Sebastian Rożko)

Piotr Pustelnik (Foto: Sebastian Rożko)

Sobota, 3 marca
Druga wycieczka podczas tegorocznego festiwalu miała kierunek południowy - do Czachowa, Cedyni i Bielinka. Więcej o niej na stronie www.wloczykij.com/index.php?plik=pokaz&pokaz_ID=736&pokaz_kat=

We wczesnych godzinach popołudniowych wystartował rajd na orientację Włóczykij Trip Extreme. Najpierw zawodnicy na dystansie 100 km, a potem ponad 200 osób na dystansie 50 km. Więcej o rajdzie (m.in. pełen wyniki) znajduje się na stronie www.wloczykij.com/index.php?plik=pokaz&pokaz_ID=733&pokaz_kat=a

Wieczorem na scenie Gryfińskiego Domu Kultury zagrały trzy zespoły: Low-Cut grający alternatywny rock, Power of Trinity grający muzykę będącą połączeniem ostrych brzmień i reggae oraz hard-rockowy Lipali, którego założycielem jest Tomasz "Lipa" Lipnicki, dawniej lider grupy Illusion.

Mamcia i spółka (Foto: Sebastian Rożko)

Maciej Cuske (Foto: Sebastian Rożko)

Wyciecka (przy kościele w Czachowie) (Foto: Elwira Rożko)

Niedziela, 4 marca
Ostatni dzień festiwalu ponownie rozpoczął się ostatnia już wycieczką. Turyści po raz ostatni wsiedli w autobusy i udali się na wycieczkę do siedziby Parku Narodowego Dolina Dolnej Odry w Criewen. Więcej o tej wyprawie można przeczytać na stronie www.wloczykij.com/index.php?plik=pokaz&pokaz_ID=736&pokaz_kat=

Oficjalne zakończenie festiwalu odbyło się na auli Gimnazjum im. Olimpijczyków Polskich. Przybyłych gości i widzów powitała Maria Zalewska - Dyrektor Gryfińskiego Domu Kultury, natomiast za organizację festiwalu podziękował Henryk Piłat - Burmistrz Miasta i Gminy Gryfino. Monika Drabik - zastępca Dyrektora Gryfińskiego Domu Kultury podziękowała za moc włożonej pracy wszystkim osobom pracującym przy tym olbrzymim wydarzeniu. Na koniec głos zabrał organizator festiwalu Przemek Lewandowski. Po kilku słowach na temat dobiegającej końca szóstej edycji Włóczykija, ogłosił wyniki rajdu Włóczykij Trip Extreme oraz zdobywców włóczykijowych statuetek (wybór publiczności): za najlepszą prezentację oraz najlepszy film w konkursie "Odkrywanie świata". Tę pierwszą zgarnął Jacek Hugo-Bader, a drugą Wojciech Staroń za film "Argentyńska lekcja". W imieniu Wojtka nagrodę odebrał Maciej Cuske.

To nie był jednak jeszcze koniec festiwalu. Na widzów czekały jeszcze dwie prezentacje oraz degustacja potraw kuchni indyjskiej. Jako pierwszy wystąpił Marcin Jamkowski, który opowiedział o wyprawie na wrak zatopionego podczas II wojny światowej statku pasażerskiego Steuben, na pokładzie którego przewożono uciekinierów i rannych żołnierzy ze wschodnich Niemiec. Zginęło wówczas 4500 ludzi, trzy razy więcej niż na Titanicu.

Na sam koniec wstrząsającą, ale zarazem niesamowicie ciekawą prelekcję przedstawił Rafał Król. W 2011 roku, wraz z dwójką innych Polaków, odbył ekspedycję z południa na północ Haiti oraz udokumentował jak wygląda tam życie rok po trzęsieniu ziemi. Egzystencja mieszkańców tego państwa jest niezwykle trudna, problemem jest brak wody, masa śmieci i cholera, która do tej pory zabiła więcej osób niż kataklizm z 2010 roku. Paradoksalnie została ona przywleczona na wyspę przez jeden z kontyngentów ONZ.

Pomiędzy prezentacjami odbyła się degustacja potraw kuchni indyjskiej.

Przemek Lewandowski zamyka festiwal (Foto: Sebastian Rożko)

Publiczność podczas zamknięcia festiwalu (Foto: Sebastian Rożko)

Degustacja potraw kuchni indyjskiej (Foto: Sebastian Rożko)

VI Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży "Włóczykij" już się zakończył, ale zakończył się wielkim sukcesem. Karnety zostały wyprzedane na miesiąc przed imprezą, osób pragnących pojechać na wycieczki było tak dużo, że nie wszyscy zakupili bilety, sale festiwalowe podczas prezentacji były wypełnione po brzegi praktycznie każdego dnia, a na Balu Włóczykija zabawa trwała do białego rana. Już teraz zapraszamy za rok, na kolejną edycję tego najlepszego w Polsce festiwalu podróżniczego.

Wstał wcześnie rano, zanim jeszcze słońce wyjrzało zza horyzontu. Cichutko spakował plecak, złożył namiot. Spojrzał jeszcze z nostalgią za siebie i wyruszył z mocnym postanowieniem powrotu za rok, bo przecież wszystkie drogi prowadzą do Gryfina.

Tekst: Katarzyna Stangret, Sebastian Rożko

» powrót «

na Włóczykiju 2012

www.goryonline.com
www.skauting.pl
Witaj w podróży
GDK