Prezentacje

Tomek Raczyński - Huaorani i Kuna Yala. Szlakiem Indian

piątek 25.02.2011 godz. 19:00 - Klub Festiwalowy Włóczykija

Tomek Raczyński który odwiedzi Gryfino 25 lutego 2011 opowie na Włóczykiju o swoich wyprawach do dwóch grup Indian żyjących w Ekwadorze oraz Panamie.

I. Jedną nogą w mezolitycznym błocie Amazonii - Huaorani 2009
Na progu XXI wieku istnieją jeszcze społeczeństwa żyjące w sposób prawie niezmieniony od tysięcy lat. Jedną z takich nacji są mieszkający w Amazonii Ekwadorskiej Indianie Huaorani. Jest to małe, bo liczące raptem około 2 500 członków, wojownicze plemię. Huaorani zawsze żyli w izolacji i w stanie wojny z sąsiadami. Inna ich nazwa, Auca, w języku sąsiadujących z nimi Indian Quechua znaczy tyle co "wróg". Izolacja Huoarani była i jest na tyle posunięta, że ich język, zwyczaje i kultura nie są podobne do żadnego z sąsiadujących plemion. Na gruncie europejskim można by porównać ich do Basków. Próby podbicia plemienia Huoarani przez Inków i konkwistadorów spełzły na niczym. Także misjonarze i zbieracze kauczuku kończyli życie z wbitą w serce dzidą. Do tej pory pośród cywilizowanych mieszkańców Ekwadoru słowa Auca lub Huaorani wywołują przyspieszone bicie serca.
Niestety na bogate w złoża ropy naftowej terytorium Indian Huorani weszły kampanie naftowe. Pierwszą bitwę w tej wojnie wygrali Huaorani, przepędzając i zabijając inżynierów. Obecnie zwyciężają nafciarze. Porozumieli się z większością klanów i w zamian za skąpe dobra cywilizacji coraz śmielej ingerują w ich codzienność. Wciąż jednak istnieją jeszcze grupy, które nie poddały się postępującej industrializacji i nie zmieniły trybu swojego życia. Najbardziej znany z nich to liczący około 20-30 osób klan Tagaeri. Nikt nie wchodzi na ich terytorium, a co roku odnotowuje się przypadki zabijania intruzów. Sami Tagaeri stronią od kontaktów ze światem zewnętrznym. Właśnie dzięki owej obronnej agresji są jednymi z ostatnich Indian żyjących naturalnie w sposób niezmieniony od setek lat, a zamieszkiwane przez nich obszary to ostatnie enklawy, niezdewastowanej w żaden sposób przez naszą cywilizację, dżungli.
Ich cywilizujący się bracia żyją może teraz wygodniej, ale warto zadać sobie pytanie "czy lepiej?". W ciągu jednego pokolenia Huoarani wykonali olbrzymi skok cywilizacyjny. Prosto z epoki kamiennej znaleźli się w erze ropy naftowej, komputerów i telefonów komórkowych. Wprost z mezolitu weszli w XXI wiek, omijając po drodze epokę brązu i żelaza. Ominęła ich starożytność, średniowiecze, odrodzenie, rewolucja przemysłowa czy też wyścig zbrojeń. Taka pokoleniowa rewolucja sprawiła, że mimo iż Huorani noszą już "nasze" ubrania, mają telefony komórkowe, to w głowach nadal pozostają "jaskiniowcami a świat postrzegają takim jaki był tysiące lat temu. Polują głównie za pomocą dzidy oraz dmuchawki i jedzą niemalże wszystko, co uda się im złapać lub zebrać. Posiadają dużo dzieci, które w większości przeżywają dzięki opiece medycznej. Ale czy jest to dla nich dobre? Czy przez dobroczynną medycynę z jednej strony i swój pierwotny instynkt posiadania jak największej ilości potomstwa z drugiej, nie zadepczą swojej dżungli? Może będą musieli emigrować do miast, gdzie nikt na nich nie czeka i gdzie prawdopodobnie zasilą rzesze biedoty, mieszkającej w slumsach wokół dużych metropolii...

II. Panama - Kuna Yala
Indianie Kuna zamieszkają pogranicze panamsko-kolumbijskie. Jest to plemię, które swego czasu dało się mocno we znaki kolonizatorom. Część konkwistadorów została nawet zjedzona podczas ich praktyk kanibalistycznych. Co prawda Indianie Kuna już dawno temu zarzucili kanibalizm, ale sporą niezależność potrafili sobie wywalczyć. W latach 20 XX w. przez chwilę mieli swoje państwo a obecnie mają sporą autonomię.
Jednym z ciekawszych miejsc gdzie żyją Indianie Kuna to położony na Morzu Karaibskim archipelag Kuna Yala. Jest to rozrzucone wzdłuż wybrzeża Panamy 365 wysp, na których mieszka około 37 tyś Indian. Część północna archipelagu od pewnego czasu jest turystyczna, ale część południowa już nie. Tam o zgodę na pobyt trzeba pytać kacyka wioski, a na obcych patrzy się nie zawsze przychylnie. Dzięki tej nieufności wobec przybyszów, a momentami wręcz wrogości Indianie Kuna zachowali sporo ze swojej kultury i tradycji. Archipelag Kuna Yala jeszcze z innego powodu jest dosyć ciekawy. To tutaj biegnie jeden z głównych szlaków przemytu kokainy od swego największego producenta na Świecie, sąsiadującej Kolumbii do swego największego odbiorcy USA...

» powrót «

Prezentacje na Włóczykiju 2011